standard duzych domow do wynajecia w centrum Cork

<< < (2/6) > >>

Pennysek:
my mielismy wprowadzic sie do wyremontowanego mieszkania ale zastalismy resztki jedzenia w szafkach kuchennych, ogromne dziury w scianach w lazience, potworne ilosci gwozdzi w scianach w kazdym pomieszczeniu( :?:), piekarnik wyglada jakby wlozono do niego bombe ze smoly a ilosc wypalonych dziur w wykladzinach dorownuje niemalze ilosci gwozdzi w scianach!
ale polak potrafi i zaczyna byc calkiem przyjemnie  :mrgreen:

pozdrawiam wlasnie remontujacych  :P

gattopardo:
w moim poprzenim mieszkaniu burdel byl podobny. Zostalo sprzatanie i landlord zreszta bardzo fajny gosc chcial wynajac osobe do sprzatania i dopiero bysmy sie mogli wprowadzic. Jednakze widzac ogrom zniszczen i brudu zdecydowalysmy sie zrobic to same - wolalam byc pewna ze bedzie na 100% czyste i bedzie szybciej zrobione :-D

Werreq:
I ja miałam co oglądać...;P
W lutym rok temu szukałam pokoju double dla mnie i chłopka. Chłpak przeważnie szukał ofert i umawiał się na ten sam dzień, on szedł do pracy a ja akurat pracę kończyłam, więc dawał mi wskazówki gdzie to jest no i wędrowałam po kilku dziennie...
Gdy chłopak wracał to pytał się i co tam? - czy coś ciekawego, już po mojej minie wiedział, że nic nie znalazłam. A wyglądało to tak:
1) jakaś bliska uliczka od shandon czy blarney strret...
to co zapamiętałam...
 - "nasz" pokój  dopiero co malowany, jeszcze puszki z farbami tam stały - w razie poprawki, oczywiście malowali Irlandczycy bo przy futrynach niezamalowany grzyb - wyglądało, że cały pokój taki był, okna stare, jeszcze takie na sznurki z powybijanymi szybami ale landlord tego nie zrobi...
 - kuchnia w której także zrobiono salon, kanapy itd... zero miejsca... syf a kanapy obrzygane
 - łazienka (była najlepsza) - mała ale długa, dwie osoby jakby jedna myła zęby druga wycierała się po prysznicu - niemożliwe, była baaardzo wąska. Jeden syf a do tego połowa była w grzybie, one aż kwitły... powiedziałam, że przyjdę jeszcze z chłopakiem jak będzie miał wolne ale gdy tylko mieliśmy okazję porozmawiać o tym pokoju to napisałam, że jednak znaleźliśmy coś lepszego.
Upieraliśmy się bardzo na centrum, max 15 minut od... ostatecznie mieszkamy na Bishopstown i nie zamienimy tego domu na żaden inny w Irl...
Nie dość, że dwa 24h sklepy, to i zielono i spokojnie... to rekompensuje tą odległość.

Jeszcze jeden dom, ale to kolega niedawno (w styczniu szukał) kawalerki, jakiegoś dwupokojowego - dla dwóch osób z dzieckiem i nikogo więcej, takie małe mieszkanko...
Oto jego relacja jak przyjechał, mieszkał z nami... dziewczyna z dzieckiem zjeżdżała do niego, a chcieli mieszkać sami.
Mieszkanie na Douglas-ie, małe no może gdyby ktoś się tym zajął byłoby ok, ale...
Mieszkanie śmierdziało rzygami po poprzednich właścicielach - widać, że mieszkali tam studenci.
Kanapy wyglądały tak obleśnie, że nawet nie miał ochoty się o nie opierać i wszystko takie było, w kuchni jeden syf - piekarnik to nawet nie wyglądał... od zewnątrz do środka już nawet nie zaglądał w szafkach stare jedzenie i wszędzie grzyb...
Zaproponowano mu, żeby spoczął do rozmowy ale wolał jednak postać;P
Oprowadzał go sam właściciel mieszkania i na pytanie:"czy wymienią wszystko, bo w tym się nie da żyć" odpowiedział, że nie bo inaczej musiałby podnieść cenę - 750E.
Gdy chodził po mieszkaniu po "dywanach" walało się jedzenie, nikt tego nawet nie posprzątał a kolega szukał mieszkania w którym miałoby mieszkać dziecko.
Ostatecznie mieszka niedaleko nas...

ORBITA:
wlasniesciwie to wolalabym mieszkac w piwnicy niz jak w pierwszym domu...
Sam dom byl calkiem calkiem ale jeden z lokatorow to prawdziwa swinia byla. Nie dosc ze wszyscy bylismy narazeni jak rzucał zoną po scianach, nie zajmuje sie wlasnym kilkumiesiecznym dzieckiem, wyjadal mam jedzenie, syfil gdzie popadnie i co tu gadac i owijac w bawełne - pierdzial wszedzie gdzie sie dało. Potrafil skopcic sie pol metra od ciebie gdy jadles obiad, harhnąć, smarkac i Bog jeden wie gdzie sie drapał. Wiem ze to ludzkie ale nie na forum kilku innych obcych osob.
Co do grzyba - na scianach nie było ale nasz kolega mial go na stopach - nie było mowy zeby przestal chodzic na boso...

Pomijam fakt ze wiedzial wszystko i najlepiej a jak sie z nim nie zgadzales to od razu agresywniał i delikatnie mowiac obrazal...

Nie przebijecie mnie zadnym grzybem...

Elektrokapusciocha:
od jakiegos czasu nosilem sie z zamiarem napisania kilku slow na temat irandzkich standardow jakosc, poziomu i warunkow w jakich przychodzi nam mieszkac na 'zielonej wyspie'. napisze to co napisze chodz prawie pewien jestem że za chwile zostane zrugany i odsylany z powrotem do polski przez naszych dzielnych forumowych obrońców irlandzkiego jafstajl.

od ponad trzech miesiecy szukam domu - prawde powiedziawszy powinienem napisac szukalem, gdyz proces ten zostal juz zakonczony.
ze wzgledu na loklalizacje szkoly mojego syna zmuszony bylem do zawężenia pola poszukiwań do obszaru od bishopstown do zachodniego city center.

trzy miesiace to ponad dziewiedziesiat dni - codziennie kilkunastokrotne wraz z żoną sprawdzaliśmy oferty na dafcie, dzwonielm do agencji, posrednikow, landlordów (po pewnym czasie oferowalem nawet agentowm ekstra 500euro za znalezienie mi odpowiendniego domu) i co najmniej trzy lub cztery razy w tygodniu ogladalem jakies lokum we wczesniej wspomnianej okolicy.
znajac tutejsze realia nie oczekiwalem ze znajde palac czy rezydencje z pieciohektarowym ogordem urozmaiconym kaskadowymi fontannami czy małym prywatnym parkiem. moim celem byl w miarę czysty dom do kwoty 1300 euro/miesiac posiadjacy trzy-cztery pokoje, normalną nie zapleśniałą lazienkę, szczelne okna z podwójnymi szybami, kawalkiem zieleni na jardzie i jak najmniejsza iloscia brudnych carpetów (ze wzgledu na alergie dziecka).

o tym co oczy moje widzialy w tym miescie przez ostatnie trzy miesiace mozna by naprawdę napisac przerażającą ksiazke z gatunku horror budowlany. odwiedzalem domy 'swieżo po remoncie' gdzie landlord chwalił się - wiesz, dom jest dopiero co odnowiony, wykładziny zmieniliśmy trzy lata temu a sciany malowane byly półtora roku temu, jak i takie ktore lata swojej swietnosci mialy mniej wiecej wtedy gdy Gierek był jeszcze sekretarzem komitetu wojewódzkiego w katowicach.
widzialem domy w ktorych nikt nie mieszkal od dluzszego czasu, takie w których aktualnie mieszkali polacy, czesi czy rosjanie jak i te zamieszkałe wówczas przez irlandczykow (te przeważnie biły na glowe wszystko co widziałem wcześniej).
najgorsze podczas tych poszukiwań, nie bylo wcale to ze domy byly w koszmarnym stanie, a to ze landlordowie umawiajac sie ze mną bezczelnie mnie okłamywali odnośnie kondycji nieruchomosci które próbowali mi wynająć. kazdy dom który oglądałem według ich opisów był w swietnej kondycji, jasny, czysty, przestrzenny i posiadał niezliczoną ilość zalet. na miejscu okazywało się że były to zapleśniałe, zagrzybione, parszywie brudne nory w których nie miał bym serca trzymać psa a co dopiero zamieszkać z żoną i dziećmi. taaak, taaak, wiem że w polsce ludzie również mieszkają w podobnych lub dużo gorszych warunkach. wiem że często nie maja tam bierzącej wody, toaley, prądu czy ogrzewania. tylko ze nikt w polsce próbuje wynająć komuś za 1200 euro bunkra bez okien - bo i taki widzialen na lough - gdzie światło dzienne wpada do wnętrza tylko wtedy gdy otworzy się wejsciowe drzwi. czy 1300 euro za świetny dom na wiltonie w ktorym podłogi wylane są betonem a kuchnia wygląda jak by ktoś palił w niej ognisko. Irlandia to nie albania z PKB na poziomie $5700 tylko druga pod tym względem gospodarka na swiecie, irlandia, to tak zwany 'europejski tygrys gospodarczy' i chodz PBK wynosi tutaj ponad $44000 na mieszkanca, to ogolny poziom domów pod wynajem w moich oczach lokuje ją na równi z mongoliá czy zimbabue.

zdjęcia które umieszczam poniżej pochodzą z początkowego okresu moich poszukiwań gdy miałem w sobie jeszcze tyle energi aby fotografować te ich plugawe mieszkanka.


typowa tutejsza plesn na oknach - naprawde nic niesamowitego, rzekł bym irlandzki ficzer wliczony w koszt najmu


typowa tutejsza toaleta - dom za E1300 na bishopstown - landlordem jest jeden ze znanych ragbistów


sypailnia w domu na wiltonie E1250 kazde pomieszczenie wygladalo tak samo. smród byl przerazliwy.


ten sam dom inna sypialnia.


white oaks - E1100 - pani landlordka uparcie twierdzila ze dom jest w swietnej kondycji - zapytana jak wedlug niej wyglada dom nienadajacy sie do zamieszkania przez ludzi nie potrafila udzielic odpowiedzi. moja wizyta w tym miejscu zakonczyla sie koszmarna awantura.


white oaks - E1100 - sprytnie zalatane drzwi - adam slodowy nie zrobil by tego lepiej


ten sam dom - prywatna hodowla pieczarek pod sufitem kazdego pomieszczenia jest niewątpliwą zaletą tej nieruchomości.


irlandzkie perskie dywany


gorgeous, bright, modern,


fabulous kitchen


ta sama kuchnia - widok zachodni


liwingrum


w tym domu mieszka irlandzka trzyosobowa rodzina z dzieckiem - podloga w kuchni


ten sam dom - zaplesniale chleba wzialem na poczatku za jakies brudne gąbki - nie wiem ile czasu potrzebuje chleb aby okryc sie półcentymetrową warstwą pleśni.


livingroom był najczysrzym pomieszczeniem w tym domu


za tym łóżkiem znajdowala sie pokaźna kolekcja kubków zawierająca różne stadia hodowli pleśni na kawie z mlekiem


nie jestem do końca pewien co wydarzyło sie w w najmniejszym pokoju tego domu. po zastanych tam zniszczeniach mogę się jedynie domyślać iż dokonano tam jakiegoś zamachu bombowego tudzież mógł spaćć tam jeden z samolotów porwanych jedenastego września przez niedobrych terrorystów


to samo pomieszczenie - widok od strony epicentrum.


jak widać irlandzcy mieszkancy tego domu przyżądzają kawę już przy samych drzwiach wejściowych. nie jestem tylko pewien czy spowodowane jest to ich gościnnością (witają gości w drzwiach kawą) czy fatalnym stanem czystości ich kuchni. dom znajduje sie na tokerze mieszka tam dosc mloda irlandka z mężem i kilkuletnim dzieckiem

aby nie bylo tylko o tanich domeczkach do 1300 euro za miesiac. w kilku slowach opisze coś ciut droższego.
kilka miesiecy temu miałem 'zaszczyt' być w luksusowym mieszkaniu u znajomego 'irlandzkiego biznesmena' który chcąc zabłysnąć swoim nowym nabytkiem  - apartamentem za ponad 2 miliony euro na dundrum w dublinie - pokazał mi jak mu sie tam wybornie mieszka.
naprawdę niczym mnie nie zaskoczyl. co prawda posiadał dizajnerskie meble lustra za 2000 euro sztuka piekne dywany ale tak jak wszedzie kuchnia byla montowana przed malowaniem (dzieki czemu niezmiernie drogie szafki cale pokryte byly farbą) jak i przed kładzeniem plytek na scianach czy podlodze - (znacie to ze swoich tutejszych domów - prawda?). tandetne wykonczenie i niedoróbki

na zakonczenie ostrzegę tylko osoby które byly by zainteresowane wynajeciem tego pieknego domu dostepnego  aktualnie na dafcie.
Co oznacza Excellent condition wg tego pana mozna zobaczyc na ponizszych fotografiach.
Oczywiscie w opisie nie raczy ując ze dom kilka tygodni temu o malo nie spłoną z powodu wadliwej instalcji elektrycznej, ze jest praktycznie nie do ogrzania - mimo tego ze rachunki za gaz wynosza ponad 500 euro to wewnatrz ciagle jest zimno. Nie wspomnial tez ze pomieszczenie zwane łazienką wygląda jak kiepski żart pijanego stolarza, okna wprawione są na farbę (nie wolno sie onie opierać) i sa tak dziurawe ze praktycznie bez ich otwierania moza karmic wróbelki siadajace na parapecie. 


Excellent condition carpets


Excellent condition walls


Excellent condition doors


Excellent finishing


Excellent condition bathroom

Kończę i pozdrawiam wszystkich wielbicieli irlandzkiej architketury oraz zwolenników i obrońców tutejszej kultury życia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona